UniQ
Jeśli masz ochotę zastąpić styl Oxygen czymś całkiem nowym, mam dla Ciebie propozycję. Przyjrzyj się kompozycji UniQ. W kilku screenach prezentuję efekt, który otrzymałem na własnym pulpicie.
Jeśli masz ochotę zastąpić styl Oxygen czymś całkiem nowym, mam dla Ciebie propozycję. Przyjrzyj się kompozycji UniQ. W kilku screenach prezentuję efekt, który otrzymałem na własnym pulpicie.
Jak zawsze wraz z początkiem października została udostępniona nowa wersja dystrybucji Kubuntu. Jak duże zmiany zostały dokonane na tle sześciomiesięcznego cyklu wydawniczego? Czy warto zaktualizować swój pulpit? Jeśli tak to w jaki sposób?
Najważniejsze zmiany dotyczą nowego jądra (2.6.31) oraz xorg-a (1.6.3). Zaktualizowano wiele sterowników. Jako posiadacz układu graficznego Intela wreszcie mogę odetchnąć z ulgą i korzystać z efektów pulpitu (KWin) – poprzednia edycja na tym polu miała regresje. Sam start systemu odbywa się szybko i płynnie. Niestety w wersji KDE nie zmieniono tutaj oprawy graficznej ale za sprawą KMS nie doświadczymy chociaż brzydkich mrugań ekranu. Sam serwer X-ów stał się odrobinę przyjaźniejszym rozwiązaniem. Plik xorg.conf tworzymy tylko wtedy jeśli chcemy nadpisać domyślne ustawienia. Dodatkowy sprzęt, który posiadam (dysk zewnętrzny WD Book, tablet Wacom Bamboo, klawiatura midi M-Audio Keystone, telefon Samsung L760) komunikuje się poprawnie z komputerem bez żadnych zmian w systemie. Wszystko działa tak jak powinno a ja mogę spać spokojnie :)
Nowe Kubuntu zawiera środowisko graficzne KDE 4.3, które gwarantuje jeszcze przyjemniejszy sposób korzystania z komputera.
Plasma doczekała się nowego motywu Air. Zasobnik systemowy został udoskonalony. Powłoka pulpitu oferuje jeszcze więcej widgetów. Dolphin posiada wbudowaną wyszukiwarkę. GWenview zawiera historię przeglądanych plików. Kopete ma nową konfiguracyjną listę użytkowników. Zmian jest tak dużo, że nie sposób wspomnieć o nich wszystkich. Zapraszam do oficjalnego ogłoszenia.
Kubuntu oferuje nowe wydanie Amaroka. Jeszcze do niedawna uważałem że jest to ociężała aplikacja. Wraz z możliwością modyfikacji GUI te słowa tracą na ważności. Po wyłączeniu nie używanych wtyczek i skryptów program uruchamia się bardzo szybko a i wygląda minimalistycznie – tak jak lubię.

K3B wreszcie zostało dostarczone w najnowszej wersji zrywającej z zależnościami KDE 3. Mimo że nie jest to finalne wydanie używałem go z powodzeniem. Zripowanie płyty audio lub nagranie danych odbyło się w intuicyjny bezproblemowy sposób.

Instalator nowego Kubuntu zyskał nowe oblicze. Jego użycie jest wyjątkowo proste a koordynacja z zespołem Oxygen zaowocowała stworzeniem ładnej oprawy graficznej.

Wreszcie poczyniono postępy z integracją pakietu biurowego Open Office ze środowiskiem graficznym KDE.

Dystrybucja zawiera dodatkowe narzędzie upraszczające instalacje przeglądarki Firefox. Skrót do programu znajduje się w kategorii Internet. Jest to zapewne udogodnienie dla bardzo początkujących użytkowników.

Kolejnym nowym programem jest USB Startup Disk Creator. Za sprawą tego narzędzia w dosłownie chwilę przygotujemy botowalnego pendriva.

KPackageKit został dołączony już co prawda z Kubuntu 9.04 ale w międzyczasie poczyniono postępy z jego integracją z systemem. Obsługuje w pełni notyfikacje KDE oraz został ubrany w ładne animacje.

Network Manager został zaktualizowany. Posiada własną ikonkę w zasobniku systemowym, która zastąpiła problematyczną plasmoidę. Szczerze jestem zadowolony z tego posunięcia – jest to naprawdę intuicyjne i co najważniejsze działające rozwiązanie.

Kubuntu 9.10 oferuje również domyślnie zainstalowaną integrację z GTK.

W panelu sterowania dodano moduł odpowiedzialny za zarządzanie użytkownikami. Nie mieliśmy okazji go używać odkąd porzucono KDE 3.

Jeśli jesteś posiadaczem Kubuntu 9.04 i chciałbyś dokonać aktualizacji systemu bez ponownej instalacji muszę Cię zasmucić. Wiele osób ma z tym problemy i szacuje się że tylko 10% prób należy uznać za udane. Proponuję zatem pobrać i wypalić obraz płyty.
Kubuntu 9.10 jest udaną dystrybucją. Z pewnością nie sprawi trudności początkującemu użytkowniki a tym bardziej zaawansowanym daje ogromne możliwości konfiguracji. Tuż po instalacji otrzymujemy niemal kompletny warsztat pracy. Rozbudowane repozytoria gwarantują dostęp do dodatkowego oprogramowania. Stabilność, małe wymagania sprzętowe jak i estetyka sprawiły, że nie prędko pomyślę o zmianach. Gorąco polecam.
Czy duże projekty, zrzeszające tysiące entuzjastów wolnego oprogramowania zawsze mają jedną wspólną wizję? Oczywiście że nie. Przynosi to dobre jak i złe efekty.
Podczas jednej z ostatnich aktualizacji dystrybucji Kubuntu 9.10 zauważyłem nowe opcje dotyczące konfiguracji powiadomień. Programiści stworzyli coś na wzór tego co mieliśmy okazję zaobserwować w Ubuntu. Jak dla mnie jest to chybiony pomysł. Podejrzewam że zostanie surowo odebrany przez programistów KDE, którzy wykonali już inny mechanizm. Uprzednio padły z ich strony słowa krytyki dotyczące plasmoidy informującej o nowych wiadomościach.
Na zrzutach ekranu chciałem pokazać jak działa to rozwiązanie. Powiadomienia zachowują się identycznie tak jak te z Gnome. Po najechaniu na nie kursorem myszki prześwitują i umożliwiają nam akcje pod nimi.